Ptysie nadziewane

w dniu
image_pdfimage_print

Nadziewane ptysie to wspomnienie z dzieciństwa. Występowały zawsze w dwóch wersjach – przecięte z wielką ilością kremu, albo szprycowane. Szprycowane ptysie są idealnym ciastkiem z kremem, które można zjeść rękoma 🙂 

Moje ptysie występują w dwóch wersjach – nadziane zostały musem czekoladowym na bazie czekolady deserowej i kremem śmietanowym. Krem śmietanowy jest niezwykły – bo zagęszczony budyniem przygotowanym na bazie żółtek, skrobi kukurydzianej i prawdziwej wanilii… Ten krem jest sam w sobie wyjątkowy! 

Ciasto:

  • 250 g masła
  • 2 szklanki wody (250 ml)
  • 2 szklanki mąki (250 ml)
  • 11 jajek
  • szczypta soli

Krem czekoladowy:

  • 300 ml śmietanki + 3 deserowe czekolady
  • 600 ml śmietanki

Krem waniliowy:

  • 2 żółtka
  • 180 ml mleka
  • 33 g cukru
  • 16 g skrobi kukurydzianej (można zastąpić mąką ziemniaczaną)
  • szczypta mielonej wanilii
  • 42 g masła
  • 400 ml śmietanki kremówki

Dodatkowo cukier puder do posypania ptysi.

Wykonanie:

Korpusy ptysi można przygotować kilka dni wcześniej – przechowywane w suchym miejscu, nie stracą nic na swojej chrupkości. Natomiast pomoże nam to rozłożyć przygotowanie ciasteczek w czasie…

Na początek przygotowujemy ciasto na ptysie. Wodę gotujemy z masłem i szczyptą soli. Dodajemy mąkę i gotujemy aż ciasto będzie szkliste.

Ciasto należy mieszać i ugniatać łopatką.  Ugotowane ciasto odstawiamy do wystudzenia.

W osobnym garnuszku podgrzewamy śmietankę (300 ml) dodajemy do niej połamane deserowe czekolady i mieszamy do rozpuszczenia. Gotowy sos czekoladowy studzimy, a następnie chłodzimy w lodówce.

Żółtka miksujemy z cukrem i szczyptą soli aż uzyskamy jednolity, puszysty krem. W czasie ubijania żółtek, wstawiamy mleko do zagotowania. Następnie do żółtek dodajemy skrobię kukurydzianą i wanilię.

Ubite żółtka zalewamy 1/4 gorącego mleka stale miksując. Po chwili dodajemy resztę mleka i całość przelewamy z powrotem do garnka.

Masę jajeczną gotujemy ciągle mieszając przez  ok. 3-4 minut aż do zgęstnienia. Budyń chwilę studzimy i do mocno ciepłego dodajemy pokrojone masło. Gdy masło połączy się z budyniem krem studzimy.

Gdy zakończymy gotować nasze kremy, to ciasto na ptysie na pewno będzie miało temperaturę pokojową 🙂

Gotowane ciasto przekładamy do misy miksera i ciągle miksując dodajemy po jednym jajku.  Ważne jest, aby przed dodaniem kolejnego jajka, uprzednie połączyło się z ciastem.

Po połączeniu ostatniego jajka z ciastem ciasto już jest gotowe! 🙂 Ciasto przekładamy do rękawa cukierniczego z końcówką w kształcie dużej gwiazdki i wyciskamy kształt ptysi na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

Między ciastkami należy zostawić dość duży odstęp, bo ptysie w trakcie pieczenia rosną.

Gotowe ptysie wstawiamy do nagrzanego do 195 stopni piekarnika nastawionego z funkcją termoobiegu. Ptysie pieczemy ok. 20 minut. Gotowe ptysie po upieczeniu będą złoto-brązowe. Dobrze upieczony ptyś powinien być idealnie suchy w środku – metoda testowania jest zawsze dobra dla łasuchów! 🙂

Ptysie pieczemy aż do wykończenia ciasta. Z podanej porcji wychodzi ooo tyleeee ptysi:

Po upieczeniu i wystudzeniu ciastek możemy powrócić do kremów.

Śmietankę (400 ml – do kremu waniliowego) ubijamy na sztywno. Pod koniec dodajemy po łyżce schłodzony budyń.

Gotowy krem przekładamy do rękawa cukierniczego z tylką “do nadziewania” i szprycujemy ptysie.

Po skończeniu białego kremu 🙂 Tylkę i rękaw myjemy i produkujemy krem czekoladowy 🙂

Pozostałą śmietankę (600 ml) ubijamy na sztywno. Następnie mikserem lekko napowietrzamy sos czekoladowy i na koniec oba kremy łączymy ze sobą. Najpierw do kremu czekoladowego dodajemy trochę ubitej śmietanki i dopiero wtedy ten krem czekoladowy partiami dodajemy do ubitej śmietanki.

Gotowy krem przekładamy do rękawa cukierniczego z tylką “do nadziewania” i szprycujemy ptysie…

Gotowe ptysie prezentują się tak:

Nadziewane ptysie przechowujemy w lodówce, bezpośrednio przed podaniem posypujemy cukrem pudrem! Osobiście nie lubię dodatkowego docukrzania, ale w tym wypadku jest to konieczne. Smacznego!

dav

Udostępnij post:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *